SUNSHINE
Zagryzłam wargę.Jak można piszczeć tak głośno?To przecież dużo decybeli ponad skalę głosu ludzkiego.Patrzyłam na Euphorię i jej koleżanki piszczące głośno na widok ich ulubionego zespołu.Tylko patrzyłam ponieważ moje bębenki już chyba pękły.Spojrzałam się jeszcze raz na scenę gdzie nadal stało pięcioro chłopaków.Ciągle z niedowierzaniem patrzyłam się na tego w pasiastej bluzce.Wszystko nagle stało się jasne...no może nie wszystko ale w każdym razie rozmowa Matthew z Louisem w barze.Ciekawe na ile ten zespół jest sławny.Na skalę krajową?A może światową?Chyba światową biorąc pod uwagę że Euphoria zaprosiła ich na urodziny.A ona nie zaprasza jak to ona mówi ,,byle kogo"(czyli kogoś kto nie jest sławny).Euphoria zawsze zapraszała zespoły których piosenki świeciły na szczytach list przebojów.Ale dlaczego nigdy o tym zespole nie słyszałam?Co prawda nie interesowały mnie najnowsi gwiazdorzy których paparazzi gonią na każdym kroku ale moja koleżanka non stop pokazywała mi jakieś zespoły złożone z właśnie takich ludzi.Chociaż....może juz kiedyś słyszałam o tym zespole a poprostu nie pamiętam?Wpatrywałam się w Louisa i pozostałych chłopaków nieskutecznie szukając sobie ich nazwę w głowie.
-No to zaczynamy-powiedział jeden z nich o brązowych lokach.Euphoria i jej kumpelki natychmiast ucichły a z głośników zaczęła lecieć melodia.Kojarzyłam ją z radia.Zdziwiło mnie że Euphorii udało się zaprosić na urodziny zespół którego piosenki są na szycie Top dwudziestki w radiu.Zazwyczaj tacy ludzie są rozchwytywani do wywiadów,koncertów i różnych innych wydarzeń.A urodziny zwykłej 16 latki?To raczej nie jest coś co przyniesię im dużą sławę.Może jedynie okrągłą sumę na koncie.Wsłuchałam się w piosenkę śpiewaną przez boysband.Melodia była dźwięczna a słowa miały sens.Całe szczęście nie był to jeden z zespołów których piosenki nie miały totalnie sensu i rytmu.Gdy pierwsza piosenka się zakończyła chłopcy mieli chwile odpoczynku po czym zaśpiewali kolejną i kolejną...
***
Brawa wypełniły całą salę jadalnianą.Chłopcy zagrali z 7 piosenek i wszystkie były nagradzane gromkimi brawami.Ostatnia najbardziej.A nazywała się-jak wywnioskowałam z refrenu-,,One Thing" albo ,,You've got that one thing" nie byłam pewna.Zgadywanki nigdy nie były moją dobrą stroną.Światła powoli zaczęły się zapalać co było nie lekkim szokiem dla naszych oczu.Chłopcy na scenie zasłonili oczy rękami aż przywykły one do jaskrawego światła po czym przyjrzeli się widzom.Najpierw popatrzyli się na piszczącą Euphorie i jej koleżanki po czym przebiegli wzrokiem po reszcie widowni.Wzrok Louisa zatrzymał się na mnie.Przypatrywał mi się jakby mnie skądś znał ale niezbyt pamiętał skąd...po czym zrobił zdziwioną minę i spanikowany schował się za chłopaka o ciemniejszej cerze.Co prawda byłam w lekkim szoku że rozmawiałam z piosenkarzem, ale na ten widok zachciało mi się śmiać.Widziałam go przez cały występ a on myślał że jak się schowa to go nie zauważę.Chłopak za którym ukrywał się Louis odsunął się i ze zdziwieniem popatrzył się na Lou.Euphoria i jej koleżanki nie zważając na speszenie chłopaka zaczęły wdrapywać się po schodkach przepychając się aby zdobyć autografy wymarzonych idoli.Na całą sytuację patrzyłam z lekkim rozbawieniem.
-Możemy już iść?-usłyszałam szeptanie do ucha.Spojrzałam się na Joyce i mruknęłam że tak.Koniec przedstawienia.Wstałyśmy i poszłyśmy do drzwi aby Euphoria nas nie zauważyła.Skradanie się uważałam jednak za zbędne ponieważ i tak była zajęta zachwycaniem się boys bandem.Gdy już wychodziłam obejrzałam się za sobą czy Joyce za mną idzie.Nie było to zbyt owocne w skutkach...
-AUĆ!-krzyknęła osoba na którą wpadłam.Przetarłam ręką miejsce zderzenia i spojrzałam się na osobę którą wpadłam.Wysoki chłopak o ciemnych włosach.
-Cześć Matthew-uśmiechnęłam się nie dając po sobie poznać że odkryłam jego sekret...a właściwie sekret jego sławnego brata ale to szczegół.Matthew popatrzył na mnie podejrzanie.
-Cześć Sunshine....co ty tu robisz?-zapytał
-Jestem na urodzinach kuzynki-odparłam.Ciekawe czy się domyśli.
Chyba się domyślił ponieważ momentalnie krew odeszła mu z twarzy i zrobił się równie blady jak śnieg na stoku.Jak można ukrywać sławnego brata przez tyle czasu?
-Aha.... fajnie było?-zapytał udając opanowanie
-Taak....był nawet koncert-uśmiechnęłam się.Wiem że byłam okropna i że Matthew w każdej chwili mógł paść przedemną na zawał serca ale niech ma za swoje.Trzebabyło tego nie ukrywać.
-A kto grał?-zapytał próbując aby zabrzmiało to obojętnie.
-A taki 5 osobowy boysband-odparłam
-Znałaś któregoś z nich?-spytał próbując zorientować się czy domyślam się prawdy.Niestety Matthew.Ja nie jestem głupia.
-Tylko jednego kojarzę-uśmiechnęłam się szyderczo
-Idziemy już?-mruknęła Joyce łapiąc mnie za rękaw
-Taaak....-westchnęłam.Nie mogłam już męczyć tego kłamcy.A szkoda.
-Pa Matthew-machnęłam mu ręką i zostawiłam oniemiałego.Oczywiście nie miałam zamiaru rozgłaszać tego w szkole...to nie była moja sprawa.Ale kłamstwo to najgorsza rzecz.Co prawda nigdy nie powiedział ,,nie mam sławnego brata" ale chodzi o samo ukrywanie ważnej prawdy.Nawet nie chodzi o to że mnie okłamał przecież i tak z nim nie rozmawiałam.Ale mogłabym dać sobie głowę uciąć że okłamał najlepszych przyjaciół i przyjaciółki.Joyce i ja poszłyśmy w stronę przedpokoju.Usiadłam sobie na jednym z foteli a Joyce zaczęła się ubierać.
-Nie idziesz?-zapytała ze zdziwieniem.
-Jak?Przecież nie wiemy kiedy rodzice wyjdą.-mruknęłam-możesz iść ale potem wrócisz i się zmienimy.Jakby co powiem że jesteś w łazience czy coś...-
Joyce nawet nie odpowiedziała.Chwyciła płaszcz i wyszła.Spodziewałam się że nawet nie wróci i do końca imprezy będe musiała tu siedzieć sama.
-Hahahaha-usłyszałam jakiś śmiech ludzi kierujących się w stronę przedpokoju.No....może jednak nie będe siedzieć zupełnie sama.
-Myślisz że będą nas gonić?-powiedziała jedna z osób.Z głosu wywnioskowałam że jakiś chłopak.
-Przecież już dostały autografy-powiedział jakiś drugi głos.W jednej chwili 4 osoby weszły do przedpokoju.Byli to oczywiście chłopacy ze sceny.Wszyscy patrzyli się na mnie zdziwieniem.
-Nie rozdajemy już autografów-powiedział ten w kręconych włosach
-Przecież nie proszę o autograf-powiedziałam.Chłopacy wydawali się jeszcze bardziej zdziwieni.
-Ej , Liam gdzie moja....?-do pomieszczenia weszła jeszcze jedna osoba.Na mój widok przerwała zdanie i wpatrywała się we mnie.Tak....to był Louis.
-Cześć-powiedział.Głos lekko mu drżał.
-Cześć-uśmiechnęłam się
-znasz ją?-zapytał chłopak z blond włosami
-eee....tak..-odparł Louis lekko zmieszany
-To może byś nam ją przedstawił.......-chłopak z blond włosami ciągnął dalej.Louis chyba niezbyt wiedział co robić.
-Chłopaki to Sunshine , znajoma.....mojego brata.Sunshine to Harry,Liam,Zayn i Niall-
Każdy z chłopaków podał mi ręke i powiedział cześć.
-Emmm....chłopaki?Moglibyście zostawić mnie i Sunshine....samych?Na minutę?-prośba Louisa mnie zdziwiła.Chłopcy posłusznie wyszli z przedpokoju i zostawili mnie samą z Louisem.
-A więc.....Sun....Mogę cię nazywać Sun?-skinęłam głową-Jak prawdopodobnie się domyśliłaś nikt w twojej szkole nie wie o tym że jestem bratem Matthew...Oboje wolimy aby tak pozostało.Więc chciałbym abyś tego nikomu nie mówi...-
Louisowi przerwał dzwonek mojego telefonu.Pospiesznie wyciągnęłam komórkę z kurtki.Na wyświetlaczu pojawił się wielki napis ,,Joy" .
-Pszepraszam muszę odebrać-mruknęłam
-Halo?....ale.....Jakto?!....Ale przecież.....Dobrze.....Zaraz tam będe....-nie miałam czasu na dalszą rozmowę z Louisem.Położyłam telefon na szafce po czym szybko włożyłam na siebie płaszcz.
-Pszepraszam-powiedziałam i szybko wybiegłam z domu Euphorii.
Co się stało ? CO jej powiedziała przez telefon ?! Nie wkurzaj mnie i dodaj szybko następny ! ;DD
OdpowiedzUsuńEla
świetne. xd czekam na kolejny.
OdpowiedzUsuńale zajebiste. już nie moge sie doczekać następnego rozdziału. czekam z niceierpliwością.
OdpowiedzUsuńwasza kochana Juleczka. ♥