MARGARET
Obiad nam minął niezwykle miło , ponieważ spotkaliśmy się z przyjaciółmi mojego taty i dzięki temu poznałam ich córkę Sunshine.Naprawdę ją polubiłam.. mam nadzieję , ze jeszcze się zobaczymy lub chociaż skontaktujemy ponieważ wymieniłyśmy się numerami telefonów.Zanim się nie obejrzałam było już ciemno i dochodziła godzina 19.Myślałam , że jeszcze dzisiaj wyjdziemy i pooglądamy krajobraz gór ale mój tata oświadczył , że jest trochę przemęczony po podróży i chciałby odpocząć w pokoju.Bez namysłu przyznałam mu rację , bo w zasadzie też nie byłam do końca wypoczęta a na zwiedzanie mam jeszcze całe 13 dni.Kiedy poszedł zapłacić rachunek , ja szybko udałam się do windy a następnie znalazłam się na korytarzu gdzie znajdowały się drzwi do naszego pokoju.Jak się okazało drzwi nie były zamkniętę więc bez problemu weszłam a następnie je przymknełam.Kiedy zdjełam buty moim oczom ukazał się nagi chłopak!
- co ty robisz w moim pokoju?! - krzyknełam.
- w twoim? To jest mój pokój , a ty chyba pomyliłaś numery. - zaśmiał się po czym zwinnym ruchem owinął się w ręcznik leżący na fotelu obok.
- ale , jak to? - spytałam po czym spojrzałam na drzwi.No tak..Pokój 235 a ja zamieszkuję 234.
- em.. ja naprawdę przepraszam.Poprostu pomyliłam pokoju , a ponieważ mieszkam obok twoje drzwi są tuż obok moich i tak jakoś.. - powiedziałam zmieszana , po czym poczułam jak moje policzki się rumienią.
- nie ma sprawy , każdemu może się zdarzyć. A tak w ogóle to jestem Harry - oznajmił chłopak po czym podał mi swoją dłoń.Odwzajemniłam gest a następnie się przedstawiłam.
- Miło było cię poznać , ale na mnie już chyba czas.Tata zapewne już czeka ponieważ mam klucze od naszego pokoju. - powiedziałam , przeczesując palcami moje roztargane blond włosy.
- Ciebie również.Do zobaczenia. - uśmiechnął się po czym spojrzał swoim zielonymi oczami prosto w moje.Szybko odwróciłam wzrok a następnie nacisnełam klamkę i wyszłam.
- o mój boże. - szepnełam szeptem.
- co się stało? - spytał ojciec.
- nic , nic. - znów porumieniałam.
- jak to nic? dlaczego byłaś w tamtym pokoju? Czekam tu już od paru dobrych minut. - oznajmił.
- aa o to chodzi.. Poprostu pomyliłam pokoje , przepraszam. - powiedziałam , przekręcając równecznie klucz w zamku.
Mój tata odrazu po kąpieli położył się spać.Natomiast ja postanowiłam jeszcze poczytać książke i pomalować paznokcie.Czas minął bardzo szybko , więc zanim się nie obejrzałam było już po 23.Przykryłam się natychmiast kołdrą i odpłynełam w krainę Morfeusza.
Budzik obudził mnie równo o 9 , a ponieważ śniadanie mieliśmy na godzinę 10 szybko zerwałam się z łóżka i pognałam do łazienki.Moja poranna toaleta zajeła mi 40 minut , po upływie tego czasu poszłam w kierunki szafy.Postanowiłam założyć mój ulubiony , czarny sweter a do tego zwykłe dżinsy.Na stopy nałożyłam brązowe emu.Kiedy byłam już gotowa , poszłam do pokoju taty.On już całkowicie wyszykowany siedział na fotelu i oglądął poranną telewizję.
- no to co idziemy? - spytałam.
- jeszcze chwilkę. - oznajmił nadal wpatrzony w ekran.
- tato , naprawdę chcesz marnować nasze wakacje na oglądanie telewizji?
- masz rację , przepraszam. - odparł po czym wyłączył telewizor a następnie podniósł się z fotela.
Po dosłownie 2 minutach znaleźliśmy się na stołówce.Była pełna ludzi , ledwo znaleźliśmy jakikolwiek dwu osoby stolik.Moje śniadanie składało się z jajecznicy oraz kromki chleba posmarowanej margaryną.Kiedy usiadłam przy stoliku poczułam coś ciepłego na moim karku.Jak się okazało była to herbata.
- co to ma być?! - krzyknełam podnosząc się z krzesła.Moim oczom ukazał się Harry trzymający w ręku kubek z herbatą.
- ja-a-a , prze-pra-praszam. - zaczął się jąkać przy czym ujrzałam zakłopotanie na jego twarzy.
- no dobra..nic się takiego nie stało.Widocznie zawsze musimy się spotykać w niefortunnych sytuacjach. - zaśmiałam się , wycierając chusteczką mój nadal lekko mokry kark.
- może czas , na normalne spotkanie? - spytał , nonszalanko się uśmiechając.
- może. - odparłam rumieniąc się.
- no dobra , ja lecę.Do zobaczenia nastepnym razem - puścił mi oczko po czym zniknął w tłumie innych ludzi przepychających się do stoły szweckiego.
Tylko cicho westchnełam po czym zajełam moje miejsce.
- z kim rozmawiałaś? - spytał mój tata równoczenie kładząc tace z talerzem na stolik.
- z naszym sąsiadem. - mruknełam pod nosem , znów się czerwieniąc.
- podoba ci sie co? widziałam jak się na niego patrzysz kiedy z nim rozmawiasz.Identycznie jak twoja mama która wpatrywała się we mnie. - powiedział mój opiekun śmiejąc się przy tym.
- nie wykluczone. - odpowiedziałam , znów się czerwieniąc jak burak , żeby jakoś przerwać tą niezreczną rozmową zaczełam konsumować posiłek na talerzu.
Odrazu po śniadaniu udaliśmy się do pokoju żeby zacząć przygotowywać się do wyjścia na stok.Szybko się przebrałam , założyłam czapkę , gogle i wszystko inne co było mi potrzebne.
Około godziny 11 byliśmy już w pełni gotowi.Powoli zeszliśmy na dół.Tata zaczął wpakowywać do naszego samochodu sprzęty , czyli mój snowboard oraz jego narty.Zawsze mu mówiłam , zeby nauczył jeździć sie na snowboardzie bo to naprawdę o wiele większa frajda niż jazda na nartach ale niestety na marne.Jeśli ktoś jest uparty to nic na to nie poradzisz.W samochodzie byłam już tak podekscytowana , ze wreszcie będę mogła jeździć na mojej desce że ledwo usiedziałam na miejscu.Tak snowboard to zdecydowanie moje wielke hobby.Kiedy już dojechaliśmy , otworzyłam drzwi żeby jak najszybciej wziąźć mój sprzęt i udać się na stok.Kiedy spojrzałam przed siebie ujrzałam wielką i dość stromą górę.Na początku byłam trochę przestraszona , ale potem doszłam do wniosku że nie ma się czego bać.Wkońcu chodzi tu o adrenalinę , prawda?
- tato , no szybciej! - już prawie krzyczałam.
- no , przecież muszę założyć buty - odparł , zapinąc już na szczęście ostatni zamek.
- wreszcie! - krzyknełam uradowana kiedy mój opiekun wstał i wziął swoje narty.
Już po 10 minutach , jechałam wyciągiem.W uszach leciała mi muzyka a dokładniej była to piosenka 30 Seconds to Mars - 100 suns.Wreszcie zjechałam z wyciągu , zapiełam deske i ruszyłam.Oczywiście moje szczęście nie trwało zbyt długo , ponieważ już po chwili jazdy ktoś na mnie wpadł.Chyba się domyślacie któż to taki.Oczywiście - HARRY.Ten chłopak mnie prześladuję , ale nie powiem że mi to jakoś specjalnie przeszkadza ponieważ jego śliczne brązowe loczki oraz zielone oczy uwiodły mnie już przy naszym wczorajszym spotkaniu.
- kogo innego mogła bym się spodziewać? - zaśmiałam się otrzepując sie delikatnie z śniegu.
- ja naprawdę cię przepraszam , ale jeżdżę dopiero od dwóch dni i nie nabrałem jeszcze wpracy.Nie jesteś pierwszą osobą na którą dzisiaj wpadam.
Kiedy Harry podniósł się już ze śniegu , podał mi ręko co rzeczywiście bardzo ułatwiło mi podniesienie się.
- dzięki - uśmiechnełam się po czym poprawiłam moje google , które po tym jakże drastycznym upadku osuneły się i były tuż przy mojej szyji.
- no to co , przemyślałaś nasze spotkanie? - spytał chłopak.
- nie , ale nie będę miała nic przeciwko jeśli się spotkamy - odparłam.
- co sądzisz o gorącej czekoladzie , równo o godzinie 13 w restouracji na dole stoku? - zapytał
- z wielką chęcią , no to do zobaczenia. - powiedziałam a następnie zjechałam z dalszej części góry.
Byłam tak zatracona w tym co robię że zupełnie zapomniałam o spotkaniu z Harrym.Dopieor teraz zerknełam na zegarek który wskazywał 13:09.Chybe nie spóźnię się aż tak dużo.Mam nadzieję , ze zaczeka.Szybko zbiegłam na sam dół góry , gdzie znajdowała się restouracja.Snowboard oparłam o ścianę budynku i szybkim krokiem weszłam do pomieszczenia.Rozglądałam sie po wszystkich stronach lecz nigdzie nie mogłam znaleźć mojego kolegi.Wkońcu wypatrzyłam go.Siedział przy stoliku w samym rogu pomieszczenia.Szybko do niego podbiegłam i usiadłam obok.
- przepraszam za spóźnienie , ale straciłam rachubę czasu podczas jazdy. - odparłam.
- nic się nie stało - opowiedział po czym jego kąciki usty uniosły się ku górze. - proszę , gorąca czekolada dla ciebie - przysunął do mnie kubek.
- dzięki - odparłam i upiłam łyka. - i jak jazda? poprawiłeś swoje umiejętności przez
ostatnią godzine?
- oczywiście , wpadłem tylko raz na jedną małą dziewczynkę ale na szczęście nic ani jej ani mi się nie stało - zaśmiał się.
- no to całkiem dobrze - także się zaśmiałam.Nastąpiła chwila ciszy , którą po chwili przerwał Harry.
- to z kim tu przyjechałaś? - zapytał
- z tatą , a ty? - także spytałam.
- ee.. tez. - odpowiedział z lekkim zawachaniem po czym znów nastała cisza.
- to co wracamy do jazdy? - spytałam.
- ty naprawdę to uwielbiasz co? - zaśmiał się pytając.
- oczywiście , ze tak - odparłam.
- no to chodź - oznajmił po czym podniósł się i ubrał kurtkę , gogle oraz czapkę.Po chwili ja zrobiłam te same czynności.
Jazda mineła nam bardzo dobrze , choć ja zawsze musiałam na niego czekać na końcu góry ponieważ miał trochę wolniejsze tempo odemnie.Najmilsza była jednak jazda wyciągiem ponieważ cały czas rozmawialiśmy i śmialiśmy się.
Około godziny 17 zadzwonił mój telefon.Był to tata , nacisnełam zieloną słuchawkę po czym usłyszałam jego głos.
- gdzie jesteś? zaraz wracamy.Czekam na ciebie przy restouracji.Tylko przytaknełam a następnie się rozłączyłam.
- to mój tata , zaraz wracamy do hotelu. - oznajmiłam.
Po zjeździe pożegnałam się z Harrym i udałam w stronę miejsca przy który miałam się spotkać z tatą.
- i jak się jeździło? - spytał mój opiekun podchodząc do mnie.
- naprawdę dobrze , nie mogę się doczekać jutrzejszego dnia.Przyjedziemy tutaj prawda? - zapytałam.
- oczywiście - opowiedział.
- no to super. - odparłam uśmiechając się.
Po włożeniu sprzętu do samochodu , weszliśmy do niego i udaliśmy się w stronę hotelu.
Jazda zajeła nam 10 minut , odrazu po wyjściu z auta udaliśmy się do naszego pokoju.Szybkim ruchem udałam się do łazienki tak samo jak mój tata.Wziełam prysznic a następnie w ręczniku wyszłam z toalety aby wybrać ubranie które miałam zamiar założyć.Postanowiłam ubrać zwykłą jasno różową bluzke , na to bluzę z gapa , dżinsy oraz moje ulubione brązowe emu.Po ubraniu się poszłam do taty , żeby sprawdzić czy też jest już gotowy aby wreszcie pójść na kolację a ponieważ byłam bardzo głodna miałam nadzieję , ze zaraz udamy się na stołówkę.Naszczęście mój tata był już w pełni gotowy , więc juz po chwili znaleźliśmy się w pomieszczeniu jak zawsze pełnym ludzi.Nałożyłam sobie cały talerz spaghetii a następnie na dokładkę wziełam mały kawałek pizzy peperonii.Kiedy mój brzuch był już napełniony jedzeniem postanowiłam udać się do pokoju , ponieważ nie miałam już nawet siły czekać na mojego tatę który rozmawiał z jakimiś swoimi znajomymi których przed chwilą spotkał.Napewno ich rozmowa potrwa co najmniej godzinę , więc żeby sama nie siedzieć w pokoju udałam się do pokoju mojego sąsiad.Zapukałam a po chwili ktoś otworzył drzwi.Ku mojego zdziwieniu nie była to osoba o której myślałam.