Wyjazd zbliżał się ku końcowi, a ja w ogóle nie byłam na to przygotowana.Chciałam tu zostać i spędzać czas z Harrym.Chociaż znamy się od niedawna myślę, że nasza 'przyjaźn' przetrwa.Choć on jest sławny i z każdym dniem staje sie jeszcze bardziej, nadal wierzę w to że znajdzie czas dla mnie - zwykłej dziewczyny.
- jesteś już gotowa? - spytał tata, zakładając buty.
- chwilkę! - szarpnełam marynarkę, która leżała na krześle i udałam się do przedpokoju w którym czekał już mój tata.Dzisiaj mieliśmy w planach spotkać się ze znajomymi taty.Nie miałam nic przeciwko, ponieważ polubiłam Sunshine i nie miałam nic przeciwko spędzania czasu z nią.Następnym plusem było to, że mój tata znów zaczął rozmawiać z innymi ludźmi.Od śmierci mamy stał się inny - cichy i mało towarzyski, ale mam nadzieję że już niedługo to sie skończy.Udaliśmy się do windy, a następnie zjechaliśmy na najniższe piętro hotelu.Celem naszego spotkania była mała kawiarenka tuż za rogiem.Dojście tam zajeło mniej niż 3 minuty.
- mogłeś mnie tak nie pospieszać tato, oni jeszcze nawet nie przyszli i zapewne jeszcze długo będziemy na nich czekać. - odparłam, rozglądając się po pomieszczeniu.Na ścianie znajdowało się wiele obrazów przedstawiających różne słodkości, a w powietrzu unosił się wspaniały zapach kawy.Po chwili podeszła do nas kelnerka.
- Czy mogę przyjąć zamówienie?
- eee.. tak.Ja poproszę średnią latte. - powiedziałam,przypatrując się karcie menu.Zerknęłam na tatę, on wciąż nie wiedział na co się zdecydować i błądził oczami po kartce.Jak zawsze... - a dla niego małą capuccino. - odparłam.Po chwili drobna, ciemnowłosa kobieta odeszła a ja usłyszałam ciche 'dziękuje' od mojego taty.Co on by bezemnie zrobił?
Po chwili zauważyłam w drzwiach Sunshine oraz jej rodziców.Lekko się uśmiechnełam, ale ich twarze nie były pogodne.Ruchem ręki pokazałam gdzie jesteśmy, a oni już po chwili znaleźli się przy naszym stoliku.Po 'czułym' przywitaniu, wszyscy usiedlismy.Mój tata tak samo jak ja odrazu wyczuł, że coś jest nie tak.Po usłyszeniu całej historii wszystko zrozumiałam.Siostra mojej koleżanki miała poważny wypadek i teraz znajduje sie w szpitalu.Objełam Sunshine, a ona po chwili załkała - tak bardzo się o nią martwię.
Nic nie powiedziałam tylko przytuliłam ją jeszcze mocniej.Po paru minutach rozmowy usłyszałam dźwięk sms dochodzący z mojej torby.Odczytałam :
''jesteś zajęta? jeśli nie, to może masz ochotę się spotkać? '' Adresatem tej wiadomości był Harry.Czy miałam ochotę? Oczywiście, że tak ale doszłam do wniosku, że było by to niegrzeczne z mojej strony zwłaszcza z powodu sytuacji która się teraz działa.Szybko odpisałam :
''niestety jestem trochę zajęta, może wieczorem.''Odłożyłam telefon i dalej trzymałam Sunshine w objęciach.Dziewczyna podniosła głowe i przeczesała ręką swoje czarne, długie włosy.Poprawił jej się humor z czego byłam bardzo zadowolona, ponieważ mogłam z nią spokojnie porozmawiać.Wyszło na jaw, że ona przyjaźni się z chłopakiem który należy do zespółu w którym jest także Harry.Jakiż ten świat mały!
- musimy się spotkać we czwórkę! - powiedziałam podekscytowana.
- świetny pomysł, ale myślę że teraz nie znajdę czasu.Większość dnia spędzam z rodzicami w szpitalu u siostry ale po powrocie do domu trzeba jak najszybciej zorganizować takie spotkanie - uśmiechneła się, odgarniając ręką włosy z czoła.Mineła dobra godzina, kiedy mama dziewczyny powiedziała, że muszę się już zbierać ponieważ jadą do sklepu aby kupić jedzenia dla jej siostry a następnie zawieść je do szpitala.Mają racje, jedzenia w szpitalu jest OBRZYDLIWE.Po pożegnaniu, wróciliśmy do pokoju.
- idziesz gdzieś czy zostajesz tu?bo ja chybę skorzytam z siłowni - odparł tata.
- nie wiem jeszcze.Myślę, że chwilę odpocznę a potem spotkam się z Harrym. - zdjełam buty, a następnie udałam się do łazienki gdzie umyłam zęby i związałam włosy w koczka.Słyszałam jak tata szedł do swojego pokoju a zaraz potem wyszedł, zatrzaskując drzwi.Włączyłam muzykę w iPodzie i po chwili zaczełam sprzątać w rytm piosenki ''call me maybe''.Moje biodra ruszały się raz w lewo, raz w prawo.. wskoczyłam na łóżku i zaczełam jeszcze bardziej szaleć, miałam zamiar je pościelić ale chyba rzadko robię to co powinnam.Nagle usłyszłam jak ktoś zaczął sie śmiać.Zdjełam słuchawki i odwróciłam się.O futryne opierał sie roześmiany Harry.O mój boże, ale wstyd.
- ej, nie śmiej się! - walnełam go poduszką, która leżała tuż przy mojej nodze.
- oh... bolało? miało! - powiedziałam, zeskakując z łóżka.
- więc, to tym jesteś zajęta tak? - uśmiechnął się.
- niee! Dopiero przed chwilą wróciłam do domu, byłam ze znajomymi mojego taty oraz ich córką w kawiarni - powiedziałam, podnosząc jednocześnie poduszkę.
- a znajdziesz teraz trochę czasu dla mnie? - jego uśmiech był ZNIEWALAJĄCY.
- myślę, że tak. - poczułam jak moje poliki sie rumienią.
- no to chodź - wziął mnie za rękę.
- ale jak, gdzie?! przecież ja nie jestem ubrana! - pokazałam na swoje wymięte dresowe spodnie.
- no to szybko się przebieraj i chodź. - odparł i poszedł zaczekać na przedpokoju.Pokiwałam głową dla potwierdzenia.Wyjełam moje ulubione rurki, szary długi sweter, rozpuściłam włosy i rozczełam.Na koniec musnełam wargi błyszczykiem.
- gotowe. - wyszłam z pokoju i wsunełam na stopy moje kochane emu.
Szliśmy długim, wąskim korytarzem.
- czy możesz mi wreszcie powiedzieć gdzie idziemy? - zapytałam.
- niestety nie - wciąż patrzył przed siebie.
Harry stanął przed drzwiami.Otworzył je a następnie wskazał rękom abym weszła.Znajdowaliśmy się w nieznanym mi pokoju.Wszędzie znajdowały się małe świeczuszki dzięki którym w pomieszczeniu unosił się nieziemski zapach.Zrobiłam kolejne dwa kroki.Moim oczom ukazał się stolik na którym znajdowała się butelka wina oraz dwa talerze z jakąś potrawą.Na ścianie tuż obok kanapy wisiało mnóstwo kolorowych światełek które sprawiały, że wszystko wyglądało jeszcze ładniej.Zatkało mnie.Położył rękę na moim ramieniu.
- jak się podoba?
- Harry, jest wspaniale.Dziękuję - uściskałam go.Po chwili usiedliśmy przy stole, zjedliśmy przepyszny deser, rozmawialiśmy.Czy to można już nazwać RANDKĄ? Myślę, że tak po właśnie tak się czułam.. Jak na randce.
- może usiądziemy na kanapie? - zaproponował chłopak.
- jasne - wstałem z krzesłam i usiadłam na sofę.
Nastała niezręczna cisza.Zestresowana rozglądałam się po całym pokoju, obgryzając paznokcie.Chyba powinnam się tego oduczyć, a na pewno nie robić tego przy ludziach.Natychmiast przestałam.Poczułam rękę Harrego na moim policzku, przysunął się bliżej.Nagle poczułam jego wargi na moich, odwzajemniłam pocałunek.Nasze usta połączyły sie w jedną całość.Oddaliłam się.Spojrzałam w oczy Harrego uśmiechając się, odwzajemnił gest.Nasze wargi znów sie spotkały..
--------------------------------------------------------------------
ta da!
dziękuję za wszystkie komentarze, które znajdowały się pod ostatnim rozdziałem.Jesteście wspaniałe! Proszę nie przestawajcie komentować i czytać :)
Pozdrawiam xx
Destiny